|
29 października 2008 r.
Szanowni Państwo, 29 października wrocławski chór Cantores Minores Wratislavienses miał zaśpiewać w sali muzyki organowej we Lwowie. „Salą” według władz Lwowa jest kościół św. Marii Magdaleny. Mimo próśb konsulatu RP we Lwowie, aby koncert nie odbywał się w kościele, bo jest to obraźliwe dla Polaków ze Lwowa (spór o zwrot kościoła wspólnocie rzymskokatolickiej toczy się od kilkunastu lat), władze Wrocławia zignorowały uczucia Polaków ze Lwowa i zadecydowały, że koncert odbędzie się w kościele św. Marii Magdaleny, chociaż proponowano inne miejsce – kościół św. Antoniego. Od 15 lat Polacy we Lwowie proszą władze miasta o zwrot świątyni – kościoła św. Marii Magdaleny. Niestety, władze odmownie traktują każdą próbę uregulowania sprawy. Mimo iż zgodnie z obowiązującymi normami i stanem prawnym kościół powienien zostać zwrócony parafii, władze odmawiają wymyślając powody wyssane z palca: Myślę, że koncert poświęcony pamięci poety Zbigniewa Herberta w kościele św.Marii Magdaleny (dla władz „sala muzyki organowej”) był pomysłem, który zaskoczył wielu mieszkańców Lwowa. Od 15 lat Polacy we Lwowie starają się o zwrot kościoła – wysłuchując przy tym obelg, zniewag i uwag dotyczących swojej narodowości. Od władz sali muzyki organowej, od władz miasta, a nawet od personelu technicznego „sali”. Było już tak, że jesteśmy okupantami i że mieszkamy na ukraińskiej ziemi i żebyśmy „zabierali manele”, w kościele personel zawiesił portret Stepana Bandery. Msze odprawiano odpłatnie i pod zamkniętymi drzwiami kościoła. Była też desperacka głodówka. Ale to niewiele pomaga, bo stanowisko władz od lat jest niezmienne – „nie bo nie”. Ciekawe, czy przebywając na co dzień w takiej sytuacji, wrocławscy politycy, w tym Pan Prezydent, odznaczaliby się aż taką wyrozumiałością i dobrą wolą, wyczuciem politycznym i rozwagą. I najważniejsze, czy tak postępowaliby z mniejszością niemiecką we Wrocławiu? Oficjalnie stanowisko władz jest takie, że miasto musi mieć salę organową. Nie trzeba być wielkim znawcą, żeby się zorientować, że lwowska publiczność nie jest w stanie wypełnić nawet sali filharmonii, która świeci pustkami podczas znaczących wydarzeń muzycznych. Kościół świętej Marii Magdaleny pozostaje też jedyną świątynią lwowską, o którą można zabiegać, bowiem pozostałe kościoły służą już jako cerkwie. I jest chyba też jednym z niewielu kościołów, który w XXI wieku po obaleniu systemów totalitarnych, ma zamurowne wejście centralne, zabudowane tyły nawy głównej i klozety w baptysterium, a na zapleczu w dawnych zakrystiach zgromadzone kosy, prasy, gwoździe i inne potrrzebne do uprawiania „wysokiej kultury” muzycznej instrumenty. Każdy występ polskiego zespołu w „Sali organowej” władze miasta traktują jako element walki polsko-polskiej. Jest to czytelna informacja: jak mamy im oddać kościół, skoro nawet Polacy z kraju ich nie popierają? Kwestia ukraińska, która tak bliska jest sercom wielu Polaków, zaczyna powoli przesłaniać też kwestię zdrowego rozsądku. Warto się zastanowić, czy jest to sprawa za którą „warto umierać” w każdej sytuacji – nawet takiej, jak ta z dzisiejszego wieczoru. I warto też żeby politycy w kraju odpowiedzieli sobie na pytanie – co w zamian? Ta miłość jest chyba trochę bez wzajemności? Nie macie, Państwo, czasem takiego poczucia? Co w zamian za tysiące wiz dziennie dla „miłośników polskiej kultury”, którzy miłują tę kulturę tylko stojąc pod konsulatem? Co w zamian za ciszę ze strony polskiej, podczas kiedy ulice i place Ukrainy Zachodniej wypełniają się pomnikami „bohaterów UPA” i ich przywódców? Co w zamian za „wspólne” imprezy, które finansuje strona polska, a Ukraińcy mówią, jak trzeba je robić. Przykład – odnawianie nagrobków na cmentarzu Łyczakowskim, kiedy na koszt strony polskiej odnawić trzeba też nagrobki innych narodowości. A na zakończenie dzisiejszego dnia pozostaje takie dziwne uczucie (zdziwienie? smutek?) że to zrobiły władze miasta Wrocławia – „drugiego Lwowa”. I to właśnie prezydent Rafał Dutkiewicz, polityk otwarty, umiarkowany. Taki, który dla nas ludzi młodych, Polaków we Lwowie, był wzorem DOBREJ polityki. W taki zwyczajny październikowy dzień, dzięki władzom Wrocławia, poczuliśmy wielkie wsparcie Polski. Aż strach pomysleć, jakbyście nas wsparli, gdybyśmy naprawdę tego potrzebowali. P.S. Polacy nie przyszli na dzisiejszy koncert. Wieczorem kościół św. Marii Magdaleny wypełniło 30 osób. Tylu mamy wielbicieli kultury polskiej w milionowym Lwowie.Powstaje pytanie: gdzież są ci wszyscy przyjaciele Polski, miłośnicy kultury, wielbiciele literatury etc. Ci wszyscy, którym Polska wydaje kilkadziesiąt tysięcy wiz w ciągu miesiąca pod czujnym okiem przeróżnych „obserwatorów”, żeby się wielbicielom i miłośnikom krzywda nie stała?
A mógł być koncert w kościele, gdzie Zbigniew Herbert został ochrzczony. Niedaleko kamienicy, gdzie przyszedł na świat. Myślę, że poeta, który pozostawił po sobie „Przesłanie Pana Cogito” i „Potęgę smaku” nie zasłużył na dzisiejszy wieczór.
Z wyrazami szacunku
Oficjalny komunikat chóru Cantores Minores Wratislavienses w sprawie koncertu we Lwowie Lwów, 29 października 2008 r. Mieszkający we Lwowie Polacy zwracają się z apelem o zwrócenie uwagi na relacje pomiędzy władzami miasta a polską mniejszością. Minęła kolejna rocznica pomarańczowej rewolucji, zwycięstwo której zapewnić miało mieszkańcom Ukrainy wiele praw i swobód demokratycznych. Polacy mieszkający na Ukrainie w sposób szczególny wiązali swoje nadzieje z nowymi demokratycznymi władzami, dla których hasłem była m.in. poprawa stosunków polsko-ukraińskich. Ciesząc się wolnością Ukrainy, radując się z odzyskania niezawisłego miejsca w rodzinie narodów warto pamiętać o tym, że nie zawsze rzeczywistość wygląda tak, jak deklarowali to politycy obecnie sprawujący władzę. Jednym z pierwszych aktów prawnych prezydenta Wiktora Juszczenki było rozporządzenie z 23 września 2005 r., które wykonywało dekret prezydenta Leonida Kuczmy z 21 marca 2002 r. "O natychmiastowych działaniach dotyczących ostatecznego rozwiązania negatywnych skutków polityki totalitarnej byłego ZSRR dotyczącej religii, jak również przywrócenie odebranych praw kościołom i organizacjom religijnym". Punkt 4 dekretu głosi: "Zalecenie organom samorządowym władzy wykonawczej działania na rzecz przywrócenia odebranych praw kościołom i organizacjom religijnym, m.in. zwrotów dawnych gmachów kościelnych, majątku kościelnego (w tym zabudowań), które używane są niezgodnie z przeznaczeniem i są własnością władz komunalnych". Wydawać się mogło, że nowe władze sprostają wyzwaniom, które przyniosła ze sobą wolność. Ale na naszym przykładzie widać, że nadzieje z tym związane były przedwczesne. Kiedy po wizycie Jana Pawła II prezydent Leonid Kuczma wydał dekret dotyczący zwrotu obiektów sakralnych wiernym, wydawało się, że dotyczy to i lwowskiego kościoła św. Marii Magdaleny. Okazało się wówczas, że na Ukrainie mieszkają obywatele różnych kategorii, mimo tego, że konstytucja i ustawodawstwo ukraińskie mówi zupełnie inaczej. Istniejące we Lwowie dawne kościoły rzymskokatolickie (30), zostały przekazane wiernym obrządku greckokatolickiego, prawosławnego i przedstawicielom innych kościołów (załączony wykaz). Wspólnota rzymskokatolicka nie otrzymała jednakże ani jednego z nich. W tej chwili we Lwowie czynnych jest 5 kościołów rzymskokatolickich, z czego dwa funkcjonowały w okresie ZSRR (katedra, kościół pw. św. Antoniego), 3 nowe zostały wybudowane w ostatnich latach (kościoły w dzielnicach Zboiska, Rzęsna i kaplica na Sichowie). Poczucie logiki podpowiada, że kościoły, skoro były wybudowane, są po to, by służyły celom liturgicznym. Tak też się dzieje w całym cywilizowanym świecie, tak też dzieje się na pierwszy rzut oka we Lwowie: wiernym różnych wyznań, oddano prawie wszystkie dawne kościoły katolickie. Jeśli chodzi o mieszkających we Lwowie katolików obrządku rzymskiego utożsamianych z Polakami, nie możemy się doprosić jednej, ważnej dla nas świątyni. Od 1991 roku rzymskokatolicka wspólnota parafialna zrzeszona przy kościele św. Marii Magdaleny we Lwowie (składająca się z 870 osób, według spisu przeprowadzonego w lutym 2006 r.) bezskutecznie stara się o zwrot kościoła odebranego przed 44 laty przez władzę radziecką. Wszelkie prośby, petycje i apele kierowane do władz (począwszy od władz lokalnych aż po kancelarię prezydenta) nie doprowadziły dotychczas do zwrotu świątyni. Kościół pw. św. Marii Magdaleny przestał pełnić funkcję liturgiczną w 1962 roku - w świątyni przekazanej Politechnice Lwowskiej urządzono klub młodzieżowy, a następnie salę organową, funkcjonującą do chwili obecnej. Nadzieje na zwrot koscioła przyniosły zmiany społeczno polityczne z okresu "pierestrojki", a po rozpadzie ZSRR narodziny niepodległej Ukrainy. Na fali zmian zarejestrowano w urzędach lwowskiej administracji państwowej statut parafii św Marii Magdaleny, ale nie uzyskano zwrotu świątyni. Zasadniczym punktem argumentacji władz w sporze ze wspólnotą parafialną jest znaczenie organów znajdujących się w kościele dla kulturalnego życia miasta. Zaskakująca jest identyczność stanowiska obecnych władz z powodem dla którego odebrano kościół wiernym w czasach totalitaryzmu radzieckiego. Obecnie wspólnota korzysta ze świątyni na następujących warunkach: Jedno z niedawnych poleceń dyrektora sali organowej Juliana Winnickiego przekazane katolikom z kościoła Marii Magdaleny brzmi: „zabierzcie wasze manele”. Dyrektor sali organowej wielokrotnie zarzucał proboszczowi kościoła, że liczba wiernych jest wielka tylko dzięki uczestnictwu w nabożeństwach "wiernych przywożonych autokarami z Przemyśla". W lutym b.r. sporządzono listę parafian, na którą wpisało się 870 osób i wszyscy są obywatelami Ukrainy. Natomiast koncerty odbywają się w obecności kilkunastu osób, często też słuchaczami są wyłącznie uczestnicy wycieczek z Polski. Chociaż liczba wiernych uczestniczących we mszy św. wielokrotnie przewyższa liczbę słuchaczy koncertów muzyki organowej, parafianie popierają pomysł, aby w zwróconym kościele odbywały się nadal koncerty muzyki organowej. Dobrym przykładem takiego rozwiązania jest katedra rzymskokatolicka w Kamieńcu Podolskim, w której odbywają się również imprezy muzyczne. Organizowanie koncertów w kościele nie może być w żadnym razie przeszkodą dla zwrotu kościoła parafii. Każda władza, jaka by nie była, powinna dać odpowiedź na pytanie, w jakim celu istnieje państwo i jak powinny kształtować się stosunki pomiędzy państwem a obywatelem. Jeśli państwo nie może zrealizować swoich rozwiązań prawnych, jeśli konstytucja i czynne ustawodawstwo takich rzeczy gwarantować nie mogą, to może nie warto tylko deklaratywnie postulować takich rozwiązań. Obecnie Ukraina deklaruje swoje dążenie do struktur europejskich i podkreśla pełną demokratyzację życia społecznego. Polacy mieszkający na Ukrainie są lojalnymi obywatelami tego kraju. Oczekujemy od władz respektowania naszych praw i swobód obywatelskich, dotychczas dzieje się tak, że każda działalność polskiej mniejszości na Ukrainie, może być prowadzona tylko i wyłącznie dzięki pomocy z Polski.
Najczęściej pojawiający się w mediach obraz dobrej współpracy i pojednania polsko-ukraińskiego, nie jest pełnym obrazem. Politycy zabiegają o przedstawianie pozytywnych wydarzeń w mediach, jest jednakże nieporozumieniem, jeśli jako bazę stosunków polsko-ukraińskich uzna się powierzchowne deklaracje polityków, przecinanie wstążek, czy odsłanianie pomników. Prawdziwym testem na europejskość Ukrainy będzie stosowanie rządów prawa i równe traktówanie obywateli, również tych, którzy deklarują inną narodowość. Apelujemy więc do mediów, o to żeby przedstawiały też inną stronę relacji polsko-ukraińskich. Chodzi z jednej strony o realizację praw mniejszości narodowej, ale z drugiej strony o realizację praw konstytucyjnych obywateli Ukrainy wyznania rzymskokatolickiego. 22 lipca 2008 r.
Fotoreportaż Jana Bortkiewicza Wielkanoc 2008 r. w parafii św. Marii Magdaleny we Lwowie Fotoreportaż Rafała Makowskiego Niedziela Palmowa 16 marca 2008 r. w parafii św. Marii Magdaleny we Lwowie Fotoreportaż Jana Bortkiewicza Rekolekcje wielkopostne we Lwowie W Środę Popielcową - 6 lutego 2008 roku, rozpoczęły się doroczne rekolekcje w kościele pw. Marii Magdaleny we Lwowie. Proboszczem parafii jest ks. bp Leon Mały pochodzący z miejscowości Bar. Codziennie o godzinie 8.00 i 18.00 wierni gromadzili się na Mszy Świętej, nabożeństwie Drogi Krzyżowej i adoracji Najświętszego Sakramentu. Dane mi było głosić rozważania i modlić się przez wstawiennictwo patrona Lwowa św. Jana z Dukli oraz świętych Lwowa - św. Józefa Bilczewskiego i św. Zygmunta Gorazdowskiego (tercjarza franciszkańskiego), w wielu sprawach. Wśród intencji, które wierni wypowiadali, były korne prośby o zwrot katolikom lwowskim tej świątyni, która w 1962 roku została zamieniona na salę muzyki organowej. Poza tym kościołem był akcent modlitewny u "bernardynów lwowskich" przy sarkofagu św. Jana z Dukli za ołtarzem głównym, przy grobie św. Józefa Bilczewskiego na cmentarzu Janowskim oraz w katedrze lwowskiej przed tronem Ślicznej Gwiazdy miasta Lwowa oraz w kościele św. Elżbiety. Przez cały czas rekolekcji był wystawiony obraz św. Jana z Dukli. Wierni omadlali przed nim intencje również ks. Mariana kard. Jaworskiego, który udzielił uczestnikom błogosławieństwa. W zakończeniu rekolekcji w niedzielę, 10 lutego br., wzięło udział ok. tysiąca ludzi. Prawie wszyscy przyjęli Komunię Świętą. Jako że był to dzień chorych, zostali oni przywiezieni z różnych części Lwowa. W rekolekcjach brali udział przedstawiciele tercjarzy franciszkańskich od św. Antoniego na Łyczakowie. Pragnę podziękować wszystkim, którzy brali udział w tych rekolekcjach. Siostrom józefitkom, ks. Igorowi Kurzydle, wikariuszowi parafii, a szczególnie ks. bp. Leonowi za zaproszenie i wspólną modlitwę. Z franciszkańskim pozdrowieniem
11 listopada 2007 o godz. 17:00 w tzw. "domu muzyki organowej i kameralnej" odbył się koncert ludowego chóru amatorskiego przy lwowskiej akademii drukarskiej, poświęcony 65 rocznicy powstania UPA, wojskowej organizacji odpowiedzialnej za masowe mordy Polaków na Wołyniu, Podolu i ziemi lwowskiej. W kościele, sprofanowanym imprezami ku czci morderców, pod cennymi organami umieszczono odznaki UPA, a na tablicy ogłoszeń przed kościołem fotografię Romana Szychewycza, przed wojną zabójcy ministra Bronisława Pierackiego, w czasie wojny jednego z dowódców niesławnej pamięci ukraińskiego batalionu "Nachtigall", który brał udział w aresztowaniu i kaźni Profesorów Lwowskich na Wzgórzach Wuleckich oraz w okrutnych pogromach ludności żydowskiej. Jak podaje Wikipedia w haśle Ukraińska Powstańcza Armia: W lecie 1943 UPA rozpoczęła akcję eksterminacji polskiej ludności Wołynia (tzw. rzeź wołyńska). Zorganizowane ludobójstwo trwało nawet jeszcze po ponownym wkroczeniu na Wołyń Armii Czerwonej. W wyniku masowych morderstw dokonywanych z niezwykłym okrucieństwem śmierć poniosło tylko na Wołyniu około 60 tys. Polaków.
Komentarz: Stanisław Kosiedowski Foto: Rafał Makowski Fotoreportaż Beaty Kost
Wielka Sobota (od lewej: 1. ciemnica, 2. ołtarz, 3. ksiądz biskup Leon Mały) Patrz także: Rzymskokatolicki kościół p.w. św.Marii Magdaleny wybudowano we Lwowie w XVII wieku wg. projektu Wojciecha Kielara i Jana Godnego. Fundatorką świątyni (obecnie najstarsza część świątyni stanowi prezbiterium) w roku 1600 była Anna Pstrokońska. Świątynię rozbudowano wg. projektu Macieja Urbanika pod koniec wieku XVII przez zakon OO.Dominikanów. Dominikanie byli gospodarzami kościoła i klasztoru do momentu kasaty józefińskiej. W 1784 roku klasztor przechodzi na własność Państwowego Funduszu Religijnego. Fundusz odsprzedaje zabudowania galicyjskiemu Funduszowi Policyjnemu w roku 1841. W klasztorze urządzono dom poprawy i pracy przymusowej, później przekształcony na więzienie dla kobiet. Kościół natomiast oddano do dyspozycji archidiecezji lwowskiej - pełnił funkcję kościoła parafialnego. Ponieważ gmachy klasztorne były zajęte przez władze austriackie, obok kościoła wybudowano plebanię. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w dwudziestoleciu międzywojennym dokonano wielu zmian. Zlikwidowano więzienie z gmachu poklasztornego, sam gmach władze polskie przekazały Politechnice Lwowskiej. W 1927 roku powstaje Komitet Odnowy Kościoła św. Marii Magdaleny. Dzięki komitetowi zostały przeprowadzone prace konserwatorskie: powstaje mensa ołtarzowa, nowe baptyserium ozdobione freskami Jana Henryka Rosena (jego autorstwa są malowidła w katedrze ormiańskiej we Lwowie i malowidła w papieskiej kaplicy w Castel Gandolfo). Okres międzywojenny to przede wszystkim działalnośc ks.Gerarda Szmyda - prekursora odnowy liturgicznej w Polsce. (Gerard Szmyd 1885 - 1938, doktor św. teologii. Studiował teologię na Uniwersytecie Lwowskim. W 1910 przyjął święcenia kapłańskie. Był profesorem w IV gimnazjum im. Jana Długosza we Lwowie i przewodniczącym Zarządu Lwowskiego Związku Harcerstwa Polskiego. W listopadzie 1918 brał udział w obronie Lwowa, w latach 1920 i 1925 - 1930 był kapelanem Wojska Polskiego. Honorowy kanonik kapituły lwowskiej i członek Polskiego Towarzystwa Teologicznego, w latach 1930-1938 proboszcz parafii św. Marii Magdaleny we Lwowie. Sędzia synodalny, proboszcz konsultor, wizytator szkół, asystent kościelny Katolickiego Stowarzyszenia Kobiet, liturgista, kerygmatyk, wychowawca młodzieży, miłośnik ruchu liturgicznego, badacz naukowy, autor wielu publikacji, podręczników dla gimnazjum i mszalików polsko - łacińskich. Zmarł 11 XII 1938 r. we Lwowie. Pochowany na cmentarzu Obrońców Lwowa). Kościół pełnił funkcje sakralne do roku 1945. Po ekspatriacji ze Lwowa duchowieństwa i wiernych, świątynia przez pewien czas była zamknięta. Otwarta w 1946 i czynna do października 1962. Kolejno posługę kapłańską sprawowali w kościele ks.ppłk Zygmunt Truszkowski (1876-1949), o.Marcin Karaś (1910-2003), o.Rafał Kiernicki OFM Conv (1912-1995), ks.prałat Zygmunt Hałuniewicz (1889-1974). W marcu 1962 ks.Hałuniewicz otrzymuje zakaz celebrowania nabożeństw. Parafię udaje się utrzymać do października tegoż roku.
Baptyserium przerobiono na sanitariaty - funkcjonują do chwili obecnej. Wieże kościelne pozbawiono krzyży, z przykościelnego placu usunięto figurę Matki Bożej, zdewastowano kapliczkę z 1580 roku, wkomponowaną w ogrodzenie plebanii. Jedyną pozostałością po dawnej świetności jest ołtarz główny, organy i epitafia (ze zniszczonymi elementami dekoracyjnymi) Patrz także: Powojenne losy lwowskich kościołów
Niedzielna msza w kościele Marii Magdaleny, ... wypożyczanym (odpłatnie) przez wiernych od dyrekcji lwowskiej filharmonii.
Baptyserium z freskami Jana Henryka Rosena zamieniono na ... toaletę, cenne freski oczywiście zamalowano.
Po każdej mszy ksiądz wynosi z kościoła Najświętszy Sakrament do samochodu, by zawieźć go w bezpieczne miejsce Fotografie: Stanisław Kosiedowski
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||